Cześć, raz na jakiś czas wrzucam tekst, który jest dość często cytowany na różnych portalach branżowych. Co mam na celu, pisząc otwarcie o cenach i stawkach w tak wąskiej branży jak tworzenie komiksów? Przede wszystkim kształtowanie rynku, ochronę zarówno stawek, jak i innych twórców przed partaczami, którzy od czasu do czasu pojawiają się wśród nas. Chcąc szybko zarobić pieniądze, zaniżają stawki do absurdalnych poziomów, na co niestety łapią się pracownicy urzędów gmin, miast czy muzeów — czyli nasi klienci. Skuszeni niską ceną zamawiają usługę, a dalszy scenariusz często wygląda tak, że owi partacze nie dowożą tematów do końca, bo zazwyczaj to, na co się porwali, po prostu ich przerasta. Jest jeszcze druga możliwość, równie tragiczna. Zlecenie ma swój finał, a do obiegu trafia kolejny niepojęty paszkwil, który kreuje w oczach wielu odbiorców negatywną opinię o twórcach komiksów komercyjnych.
W dalszej części piszę o konkretnych stawach za stworzenie strony komiksu, czytaj dalej!
Brutalny wstęp, wiem, ale niestety w dzisiejszych czasach,
kiedy AI dało ludziom, którzy o rysunku nie mają zielonego pojęcia, narzędzia
do tworzenia „czegoś”, nasza branża zaczyna ciężko chorować. Dlatego, zanim
porozmawiamy o stawkach i cenach, musimy poruszyć niesamowicie istotny temat,
może raczej zjawisko powoli wgryzające się w branżę komiksową. Jeżeli leży ci,
drogi czytelniku, na sercu jej dobro, to przeczytaj tekst uważnie, zastanów się
i zostaw komentarz.
Paszkwile.
Wysyp paszkwili tworzonych często przez samych pracowników
wydziałów promocji różnych instytucji jest w ostatnim czasie porażający.
Pobudki, jakimi kierują się ci pracownicy, jestem w stanie zrozumieć, bo lata
temu miałem przyjemność być pracownikiem wydziału promocji w takim urzędzie.
Chcąc przypodobać się dyrektorom tych instytucji, którzy widzą tylko cyfry, a
nie wartość merytoryczną i kulturową publikacji, które wypuszczają, pracownicy
punktują, może dostają premię, może pochwałę, może jakąś fajną delegację.
Niestety w wyniku takich działań społeczeństwo dostaje wizualnego i
merytorycznego gniota.
Co gorsze, społeczeństwo nie jest nawet tego świadome, bo
przeciętny odbiorca nie jest w stanie, widząc taką publikację, stwierdzić, czy
dostał komiks wygenerowany, czy narysowany. Każdy stwierdziłby to w ułamku
sekundy, gdyby dostał wersję do porównania, ale cóż, wiadomo, że nigdy nie
dostanie wersji do porównania.
Komiksy strefą wolną od AI.
Dla jasności. Jesteśmy wydawnictwem póki co self-publishingowym
– jeżeli mogę użyć takie precla słownego. Chcemy się rozwijać i zacząć wydawać
również innych twórców i wiem, że mogę brzmieć jak desperat, który martwi się o
swoją pracę i zarobki. Oczywiście trochę prawdy w tym jest, ale spokojnie, jak
tej bitwy nie wygramy i postęp technologiczny pogrzebie tak piękną sztukę jak
komiks, to pieniądze zawsze można robić na mniej ambitnych rzeczach i żyć.
Chodzi jednak o to, by nie przegrać i by otworzyć oczy zarówno klientom,
czytelnikom, jak i twórcom. Nasze Wydawnictwo Fikoty jest strefą wolną od AI.
Ja osobiście nigdy nie wspomogłem się i nie wspomogę procesu twórczego
narzędziami AI. Komiks to medium zbyt autorskie, zbyt osobiste, by coś udawać,
by robić na skróty. Jest tyle przestrzeni na wykorzystanie, co by nie mówić, rewelacyjnych
i pomocnych narzędzi AI, że powinniśmy myśleć o tworzeniu stref wolnych od AI,
by chronić to, co kulturowo jest cenne.
Wartość społeczna i kulturowa.
Myślę, że zdecydowana większość z was zgodzi się, że komiks
jest właśnie taką dziedziną. Od zawsze wartość miało przede wszystkim to, kto i
jak napisał i narysował komiks. Każdy rysownik to inna kreska, styl i sposób
narracji obrazem, każdy scenarzysta ma swój unikalny sposób prowadzenia
historii i nieważne, czy to komiks fabularny, historyczny, czy promocyjny,
zawsze ma to swoją unikalną wartość. Ponadto komiksy są kolekcjonowane, a
poszczególne wydania potrafią osiągać absurdalne ceny, co jest często wyrazem
uznania dla twórców i wydawcy. Sami możemy się pochwalić taką pozycją, która
wśród kolekcjonerów osiąga ceny będące kilkudziesięciokrotnością ceny
początkowej. Takie coś cieszy. A jest to komiks wydany wiele lat temu na
zlecenie Muzeum Armii Krajowej w Krakowie.
Ile kosztuje kompleksowe stworzenie, narysowanie jednej strony komiksu 2026
No dobra, przejdźmy do dania głównego, czyli konkretnych
stawek w 2026 roku za opracowanie komiksu na zamówienie. Przeglądałem internet
przed napisaniem tego tekstu i niestety znalazłem tylko swoje poprzednie wpisy
lub ich powielanie, zarówno jawne, jak i bezczelnie skopiowane bez podania
źródła. Jedno i drugie cieszy. Smuci jednak to, że nasza branża wciąż jest
małostkowa i się kamufluje, zamiast wzajemnie wspierać się i budować świadomość
oraz wartość wśród klientów. Cóż, koledzy, przykro mi — odrę was z tajemnicy,
bo choć nikt tego otwarcie nie przyzna, to obiegowe stawki za tworzenie
komiksów są dokładnie takie, jakie tutaj podam, i zrobię to w sposób
maksymalnie czytelny dla każdego.
A więc TADAM! Wygląda to tak:
A, sorki, jeszcze bardzo ważna informacja. Mówimy o stawkach
w ujęciu pełnoprawnej działalności gospodarczej. Ceny w ujęciu brutto. W stawkę
wliczony jest podatek VAT w wysokości 8% w przypadku wykonania tylko kreacji
literacko-graficznej do np. wersji cyfrowej.
Jest też opcja ze stawką VAT 5% w przypadku zamówienia przez
klienta pełnej publikacji w ujęciu wydawniczym. Czyli opracowanie
literacko-graficzne i druk nakładu. Takiej opcji nie będę rozpisywał, ponieważ
w samym druku jest zbyt wiele zmiennych, które mają wpływ na cenę całości
projektu. Jednakże stawka za stronę jest taka sama w obu opcjach.
Mając powyższe na uwadze, klient u nas dostaje całe nasze
zaplecze oraz wsparcie merytoryczne i wydawnicze. W poprzednim zdaniu nie
chodzi o reklamowanie się, ale o zrozumienie różnicy między usługą w pełni
profesjonalną a zdecydowaniem się na realizację projektu u kogoś, kto wpadł na
pomysł robienia komiksów bez odpowiednich do tego kompetencji.
Stawka za opracowanie ręcznie rysowanej strony komiksu w 2026 roku
A zatem raz jeszcze: stawka za opracowanie ręcznie rysowanej
strony komiksu w 2026 roku, wraz z napisanym przez nas scenariuszem na
podstawie merytoryki dostarczonej przez klienta lub bez niej, wynosi 1620 zł
brutto. Z takim przelicznikiem łatwo oszacować koszt każdego projektu.
Nie ma u nas możliwości zamówienia komiksu bez scenariusza
lub z własnym.
Nie ma tu innych ukrytych, dodatkowych kosztów. Oczywiście
druk, jak już wyżej napisałem, to odrębny temat.
Cena jest absolutnie skalowalna niezależnie od wielkości
projektu. Oczywiście powyżej pewnej liczby stron stawkę negocjujemy, ale to już
jest dyskusja między nami a naszymi klientami.
Cena zaporowa dla osób prywatnych.
I teraz jedna istotna rzecz. Wiem, że jeżeli to czytasz, a
jesteś osobą prywatną, która chce zrobić komuś prezent na urodziny w postaci
kilkustronicowego komiksu, to ta cena może być dla ciebie absolutnie zaporowa.
Jest to zrozumiałe, ale miej na uwadze temat tego artykułu, czyli: ile kosztuje
opracowanie strony komiksu komercyjnego? Nie zdarza się, by komercyjny album
komiksowy był zamawiany przez prywatną osobę na prywatne potrzeby. Nie oznacza
to też, że gdyby tak było, to cena byłaby inna. Cena jest podyktowana przede
wszystkim realną pracochłonnością. Napisanie i narysowanie komiksu na np. 48
stron to praca na długie miesiące.
Ile wydawnictwa płacą rysownikom? Na jakie stawki można liczyć? Ile zarabia rysownik, rysując na zlecenie?
Zacznijmy może trochę politycznym stwierdzeniem. To jest
bardzo płynna materia i zależy od wielu czynników. HAHA.
Spokojnie, takie banialuki to nie u mnie, zaraz przejdziemy
do realnych cyfr, ale fakt jest faktem, że stawka, jaką dostanie rysownik, nie
jest czymś absolutnie stałym i z góry określonym, dlatego wartości, jakie
podam, będą tymi najbardziej prawdopodobnymi, jakie artysta może usłyszeć od
wydawnictwa.
Jakie koszty ma wydawnictwo, redukując pojęcie do
przedmiotowej jednej strony komiksu?
Prowadzenie działalności gospodarczej, czyli:
Podatki, biuro, oprogramowanie, telefony, marketing,
magazyn, dystrybucja.
Koszty realizacji danego projektu:
Rysownik, scenarzysta, redakcja, przygotowanie do druku,
druk.
Na koniec wydawnictwo musi coś zarobić, by móc po prostu żyć
i mieć satysfakcję z pracy.
Nie ma sensu rozbijać tego na poszczególne kwoty szczątkowe,
nakreśliłem jedynie ramy, byście mieli ogólną świadomość skali zagadnień, z
którymi mierzy się wydawnictwo.
I teraz stawki uśrednione – podkreślam UŚREDNIONE! Zarówno
dolny, jak i górny przedział.
Rysownik zatrudniany przez wydawnictwo może liczyć na kwotę
w przedziale od 400 do 800 zł za narysowanie jednej strony komiksu.
Scenarzysta za napisanie jednej strony komiksu może
spodziewać się oferty w przedziale od 200 do 400 zł.
Jak sami widzicie, nie ma tego zbyt wiele. Zarówno dla
artystów, jak i dla wydawnictwa. Wszystko zależy od modelu biznesowego, budżetu
na dany projekt, jakości i prestiżu zarówno wydawnictwa, jak i zatrudnianych
twórców. Zdarzają się w naszej branży stawki o całe rzędy wyższe, jak i
patologicznie niskie. Osobiście życzyłbym sobie, by wszyscy zarabiali jak
najwięcej, a pozyskiwane przez różne podmioty finanse na projekty komiksowe
były jak najwyższe. Rzeczywistość jednak jest, jaka jest, a tylko my, wydawcy i
twórcy, możemy ją modelować tak, by żyło nam się lepiej, a na rynek trafiały
publikacje, których się nie wstydzimy, bo budżet był za niski.
Działajcie, miejcie wpływ i kształtujcie naszą branżę.
Na koniec mały apel do każdego, kto widzi wartość w ręcznie
rysowanej rzeczywistości.
Piszcie konstruktywne komentarze, kształtujcie naszą branżę,
nie bójcie się rozmawiać o stawkach i cenach — to buduje świadomość rynkową
danej usługi. Wyciągajcie na światło dzienne i mądrze krytykujcie paszkwile
tworzone z pomocą AI, by ich pseudotwórcom odechciało się wpadać na takie durne
pomysły. To nikomu nie służy i nie ma wartości autorskiej, artystycznej ani
nawet kolekcjonerskiej.
W instytucjach państwowych i tak powstaje pierdyliard nikomu
niepotrzebnych publikacji za unijne pieniądze, a mogłyby powstawać wartościowe,
ręcznie rysowane komiksy, które czytelnicy z chęcią stawialiby na swoich
półkach na długie lata. Wiem, stronnicze, wiem, że osobiste, ale potrzebne nie
tylko mi.
Bye, bye! Serdecznie zapraszam wszystkich na mój mały kanał
na YT o tej samej nazwie co blog, czyli „Przygody Rysownika”.

Super i pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękujemy za nową edycję artykułu 🙂 w swoim wpisie powoływaliśmy na poprzednie (z podaniem źródła 😇) i opisaliśmy podobną rzeczywistość: https://blog.polskietermopile.pl/komiks/2025/07/18/koszty-komiksu.html 👍🏻
OdpowiedzUsuńWidziałem waszą analizę, z chęcią porozmawiam i wymienię się doświadczeniami. Odezwijcie się priv. Namiary na PawelBlonski.pl
UsuńCześć, nie jestem nowicjuszem i nieskormnie napiszę że potrafię rysować :D Jednak miałem cięzką przeprawę z dużym znanym wydawcą komiksowym, gdzie kwota 300 zł za planszę była dla niego nie do przejścia. Z jego wyliczeń to się nie opłacało. Zasłaniał się swoimi stawkami. Uważam że honorarium powinno wyceniać się indywidualnie, a nie na sztywno jak cenę cebuli w markecie. Zaskoczyło mnie od 400zł-800zł. Siejesz ferment :D Pozdro. Jaro
OdpowiedzUsuńJeżeli nie będziemy pokazywać rzeczywistości, to takie wydawnictwa będą cały czas orać twórców, bo rzekomo inaczej się nie opłaca. Ja płacę 250 zł za prosty kolor na lineart i mi się to opłaca. Szkoda, ze moje treści spotykają się z dziwnym oporem wśród samych artystów. W ten sposób nic się nie zmieni.
UsuńSorki wrzuciło mnie jako anonimowy
OdpowiedzUsuńWydałem kilka komiksów u jednego z najbardziej cenionych polskich wydawców. Za stronę otrzymałem od 22 do 35 złotych.
OdpowiedzUsuń