Autorska umowa o dzieło dla artysty - Jak umówić się z klientem, żeby nie było z tego problemów?


Artysta to nie zawód. W mniejszym lub większym stopniu to stan umysłu. Każdy z nas jest inny, jeden będzie postrzelony jak Tygrysek z Puchatka, drugi zamulony jak Osioł, ale niemal wszyscy mamy problem z kilkoma rzeczami. Z formalnościami, z terminami i z własnym ego. Okiełznanie tych słabości to konieczność, jeżeli chcemy żyć z naszych talentów i nie mieć opinii zdolnych krętaczy. Terminów za Was nie dotrzymam, mogę jedynie pilnować swoich. Waszego ego nie pohamuje - ciągle walczę z własnym, ale mogę podpowiedzieć w kwestii formalności, bo na tym gruncie już jakieś doświadczanie zdobyłem. Niestety, nie obyło się bez bólu. Nie raz dałem plamę jak bałwan na wiosnę, całe szczęście było to dawno i już nikt o tym nie pamięta (mam nadzieję). 

Co z tymi umowami ?

Swego czasu wiele osób pytało się mnie, jak to jest z tymi umowami o dzieło ? Jak się zabezpieczać przed nieprzyjemnymi sytuacjami, które często mają miejsce, gdy niesforny klient zacznie zbytnio wybrzydzać.
Tak naprawdę, przed marudzeniem klienta nic nas nie zabezpieczy, jeżeli sami o to nie zadbamy.
A już na pewno nie zabezpieczy nas wzór umowy o dzieło zassany z sieci. Na tym gruncie musimy się zdać na nasze umiejętności mediacyjne i oczywiście uprzednio zadbać o porządnie napisaną umowę dzieło, która będzie miała pokrycie z naszymi preferencjami pracy i ustnymi uzgodnieniami z klientem.
Jest to bardzo indywidualna kwestia, każdy ma jakiś swój wypracowany sposób realizacji zleceń. Dlatego ja przedstawie Wam, jak to mniej więcej wygląda u mnie, a Wy jeżeli uznacie, że ma to dla Was sens, zinterpretujcie to na swoją korzyść.

Najważniejsze są jasne warunki współpracy.

Najważniejsze jest to, by już na samym początku jasno postawić warunki współpracy. Jasno określić, co klient może, a czego nie może od nas wymagać.
Wiem, wielu z was sądzi, że jak zacznie stawiać warunki, to klient ucieknie. I dobrze, niech ucieka. Wierzcie mi na słowo, jeżeli klient już na początku nie chce przestrzegać reguł, to tym bardziej nie zrobi tego później i z takim klientem nie warto podejmować współpracy, bo tylko można wdepnąć w niezłe gówno. Mam za sobą przeszło 10 lat pracy z ludźmi, wiem co mówię.
Wiadomo, że nie można swoich warunków stawiać z miną i tonem policjanta odczytującego prawa zatrzymanemu przestępcy. Klient musi od samego początku czuć, że trafił pod dobry adres. Mało tego, to Wy musicie czuć, że klient trafił pod dobry adres. Tylko wtedy, gdy będziecie autentyczni i sami będzie wierzyć w to, co robicie, i będziecie robić to z entuzjazmem, klient wam uwierzy i będzie czuł, że zwrócił się do właściwego człowieka.
Określając warunki współpracy, warto zastosować coś na kształt kanapki feedbeckowej. Na początku coś miłego, luźnego, potem te mniej przyjemne sprawy i na koniec znowu coś pozytywnego i emocjonalnego. Ludzki umysł ma to do siebie, że najmniejszą wagę przykłada do tego, co w środku, oczywiście zapamiętuje dane, ale najważniejsze są emocje, z jakimi rozpoczynamy dyskusję i z jakim ją kończymy. Trochę jak z wynikami wyścigów samochodowych, czy z wynikami skoków narciarskich. Zawsze pamiętamy kto był na podium i kto był na niechlubnym końcu. Tych co byli gdzieś po środku, nikt nie pamięta.

W pierwszej kolejności badamy grunt, starając się wprowadzić luźniejszą atmosferę.

Klient musi sobie zdawać sprawę, że rozmawia z artystą, człowiekiem specyficznym i nietuzinkowym. Z kimś, na którego styl bycia i wizerunek musi brać poprawkę. Da nam to więcej dystansu i więcej tolerancji w sytuacjach "podbramkowych". Rysownik, rzeźbiarz, malarz, to nie urząd, to nie księgowy. To człowiek z głową pełną szalonych pomysłów i umysłem, który bez przerwy szuka kolejnych. Nie można od artysty wymagać takiego zorganizowania i biegłości w biznesach, jak od maklera giełdowego.

- Proszę Pana, aby nam się dobrze współpracowało, proponuję uzgodnić sobie ogólne warunki współpracy. Wie Pan, jestem artystą z natury uporządkowanym, ale na co dzień trochę roztrzepanym, dlatego nauczony na kilku błędach, teraz pilnuję, by już na samym początku wszystko było jasne odnośnie modelu współpracy. Zaoszczędzi to nam niepotrzebnych nieporozumień, ułatwi komunikację i poprawi jakość współpracy.

I teraz tak, jeżeli klient ma ludzką duszę, to się uśmiechnie i powie - Oczywiście, nie ma problemu :)

Jeżeli jest gburem, a z gburami pracować nie chcemy, bo tylko problemy z tego będą, to usłyszymy coś w tonie:
- Roztrzepani ludzie nic nie osiągają, jeżeli już miał Pan problemy przez własny brak zorganizowania, to może należałoby zmienić zawód.
Takiemu typkowi mówimy bay, bay.

Na co zwrócić uwagę zawierając umowę o dzieło.

Następnie przechodzimy do omówienia praw klienta i tego, co jesteśmy w stanie dla klienta zrobić i jak bardzo możemy się nagiąć - zakładam, że temat zlecenia jest już omówiony. Przyjmijmy, że jest to pojedyncza, duża ilustracja. Wycena pracy zrobiona i wstępnie przez klienta zaakceptowana. U mnie to brzmi mniej więcej tak:


-W pierwsze kolejności podpiszemy sobie autorską umowę o dzieło. Dysponuję swoim wzorem umowy. Na umowie ujęte zostaną ( oczywiście tego klientowi nie musicie recytować, piszę to dla Was, byście wiedzieli, na co zwrócić uwagę, konstruując własną umowę. Nie polecam jednak robić tego samemu, skutki mogą być opłakane ) :
  • przedmiot umowy
  • zakres prac
  • termin wykonania
  • adresy mailowe do korespondencji
  • wysokość wynagrodzenia i zadatku
  • kara umowna w przypadku przekroczenia terminu
  • koszty płatnych poprawek
  • obowiązki wykonawcy 
  • obowiązki zamawiającego 
  • klauzula mówiąca o przekazaniu praw autorskich majątkowych. 
  • forma przekazania dzieła 
Po podpisaniu umowy i zaksięgowaniu zadatku na moim koncie, przystąpię do realizacji dzieła.
Pracę będę wykonywał etapami.

-Praca rysownika niestety nie ma takiego charakteru, że na każdym etapie jestem w stanie wprowadzić zmiany. Musi być Pan świadomy, że po przekroczeniu pewnego momentu w pracy nad ilustracją, wprowadzenie zmian bez dużego nakładu pracy, jest po prostu niemożliwe.  Dlatego podzieliłem proces tworzenia ilustracji czy to rysunków na etapy.  

Etap 1:

Pierwszym etapem jest ogólny szkic kompozycji, który sobie przedyskutujemy. Gdyby miał Pan jakieś sugestie, na tym etapie bez problemu mogę jest nanieść.

Etap 2:

Po zatwierdzeniu ogólnej kompozycji, przygotuję precyzyjny szkic ilustracji. Na szkic precyzyjny również mogę nanieść poprawki, ale już dotyczące tylko detali ilustracji. Natomiast jeżeli chciałby Pan na nowo zmienić wcześniej zatwierdzony ogół kompozycji, taka zmiana będzie już płatna ( wysokość odpłatnych zmian nanosimy na umowę w formie procentowej np. 15% wynagrodzenia brutto ).

Etap 3:

Po zatwierdzeniu szkicu precyzyjnego, następuje naniesienie koloru, postprodukcja i zakończenie prac. Zmiany możliwe do dokonania na gotowej pracy to zmiany z zakresu postprodukcji.
Jeżeli na tym etapie chciałby Pan zmian pełno-kompozycyjnych, będzie to wymagało aneksu do umowy i ponownej wyceny pracy, po uprzednim rozliczeniu zrealizowanej umowy.

Oczywiście wszelkie wymagane przez Pana zmiany muszą mieć formę pisemną w postaci wiadomości mailowej.

Po tej ostatniej, najmniej przyjemnej informacji trzeba wrzucić coś miłego, entuzjastycznego i absolutnie nie można o tym zapomnieć. Psychika człowieka jest nieubłagana, jeżeli zostawimy klienta w negatywnych emocjach, te tylko eskalują i nic dobrego z tego nie wyniknie. Najlepiej płynnie przejść do kwestii związanych z naszymi pomysłami na zlecany projekt. Pokazać to, że kreatywność nie pozwala nam przestać myśleć o nowo otrzymanym temacie. Uważajcie tylko, żeby nie przybrało to karykaturalnej postaci, bo zrobicie z siebie debila, co nie jest zbyt pożądanym scenariuszem. 

Podałem Wam to trochę na zimno, ale nie napiszę tutaj przecież sceny z melodramatu. Wiem, że powyższe brzmi dość brutalnie, cóż, musicie nadrobić własną aparycją i sprytem. Klient, przedstawionych warunków współpracy, nie może odebrać jako przestrogi, tylko raczej jako przejaw Waszego profesjonalizmu. Jasno postawione i uczciwe zasady współpracy, działają korzystnie dla obu stron. Klient będzie wiedział, że szanujecie swój czas i umiejętności, dlatego, jeżeli klient jest inteligentnym i kulturalnym człowiekiem, też nabierze do Was szacunku.

Bardzo ważne jest, by tych zasad pilnować i nie wyłamywać się. Jeżeli poniesie Was wena i po kilku dniach od razu wystartujecie do klienta z gotową pracą, może się to skończyć bardzo niemiłym rozczarowaniem, a całą umowę ustną, która jakby nie było, też jest prawomocna, będziecie mogli sobie w kosz wsadzić. A i papierowa nie na wiele się zda. Stracicie nie tylko w oczach klienta, ale też masę pracy, czasu i możliwe, że pieniędzy, ponieważ co cwańszy klient może zażądać zwrotu podwójnej kwoty zadatku, argumentując swoje odstąpienie od umowy Waszym nieprzestrzeganiem jej postanowień.

Wzór umowy o dzieło niebawem wrzucą na stronę główną, ale jeżeli mam być szczery, to każdemu, kto chce naprawdę dobrze się czuć we własnych butach, polecam przeznaczyć na ten cel kilka stówek i zlecić napisanie indywidualnego wzoru takiej umowy. Uprzednio, warto przeanalizować swoją metodykę pracy. Tak, by umowa była jak najbardziej zgodna z naszymi przyzwyczajeniami, tempem i sposobem pracy. Umowa powinna być uczciwa dla obu stron, ale też powinna być naszym sprzymierzeńcem i nie chodzi mi tutaj o jakieś ukryte kruczki prawne, ale właśnie zgodność z naszą naturą. Wbrew pozorom nie jest to trudne do osiągnięcia, a spokój, jaki daje taki dokument, jest nie do przecenienia.  
Bay. Komentujcie poniżej.

1 komentarz:

  1. Jestem początkującym ilustratorem....i właśnie miałam takie zlecenie od osoby, które wciąż chciała wprowadzać "jeszcze tylko maleńką zmianę"....a ja coraz to bardziej miałam dość... zastanawiałam się jak to na przyszłość zabezpieczyć...i bach....jak grom z jasnego nieba Twój artykuł.... DZIĘKI WIELKIE! Bardzo cenne rady, niewątpliwie skorzystam 😃
    Joanna

    OdpowiedzUsuń

TOP