Komiks edukacyjny "Drogami wodnymi przez Polskę".




Cześć! Czy wiesz, że w Polsce funkcjonuje cała sieć śródlądowych dróg wodnych o łącznej długości ponad 3600 km? A może zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego trzykilogramowa cegła rzucona do wody tonie, a o wiele cięższy od niej ponad 300 tonowy statek unosi się na wodzie? Odpowiedzi na te pytania, a także wiele innych ciekawostek na temat polskiej żeglugi znajdziecie w naszym najnowszym komiksie!

Rysunkowe etykiety na piwo rzemieślnicze.


Od jakiegoś czasu zauważam, że produkty z ręcznie wykonanymi ilustracjami stały się mocno modne. Niemal w każdym sklepie znajdziemy produkty z jakimiś rysunkowymi, komiksowymi motywami. Jako rysownik i ilustrator bardzo się cieszę, że szeroki rynek w końcu masowo sięga po usługi zawodowych ilustratorów. Niestety czuję tez lekki niepokój, bo zazwyczaj jak jest na coś moda, to ta moda zwykle jest chwilowa i mija. Rynek się przesyci tematem i po zawodach. Póki co jednak mam więcej powodów do cieszenia się z obecnego stanu rzeczy niż obaw. I tego się trzymajmy. Piszę o tym, bo jak zapewne wiecie do dłuższego czasu zajmuję się projektowaniem etykiet na soki, napoje i wszelkiego rodzaju produkty spożywcze i nie tylko. Tym razem zwrócił się do mnie pewien browar rzemieślniczy i dostałem niemal wolną rękę pod katem kreacji. Jedynym warunkiem był styl komiksowy, czyli mój żywioł. Zerknijcie co powstało.

Stan Lee – legenda amerykańskiego komiksu, król wśród scenarzystów i największy z Superbohaterów!


Stan Lee, a właściwie Stanley Martin Lieber urodził się w Nowym Jorku w 1922 roku i tam też spędził większą część swojego życia. O karierze pisarskiej marzył już jako nastolatek. Po ukończeniu szkoły średniej, dzięki pomocy wuja Robbiego Solomona i lokalnego wydawcy komiksów Martina Goodmana, udało mu się zdobyć pracę w wydawnictwie Timely Comics.

Krótka historia komiksu, czyli od Kolumny Trajana, po nowoczesne albumy komiksowe.


Jak dotąd nikt jeszcze jasno nie określił, kiedy pojawił się pierwszy komiks. Przyjmuje się, że jego początki sięgają już starożytności! Za pierwowzór komiksu przez wielu uznawana jest słynna Kolumna Trajana wzniesiona w 113 r. w Rzymie. Wysoką na 40 m kolumnę oplata marmurowa wstęga, pokryta płaskorzeźbami, które tworzą spójną historię - sekwencję obrazów, opowiadających o niezwykłych wyprawach wojennych Trajana przeciwko Dakom.

Poszukuję kolorysty… Ale nie pracownika mieszalni farb i lakierów!




Jakiś czas temu postanowiliśmy porozglądać się w Internecie za profesjonalnym kolorystą komiksowym. Zleceń na komiksy przybywa, terminy gonią, a nas jest tylko dwoje: scenarzystka i rysownik. Przydałby się ktoś dodatkowy w naszym zespole, kto odpowiadałby za nakładanie kolorów na narysowane już linearty, czyli czarno-białe plansze komiksu.

I rysownik stał się firmą cz.1 - Kiedy zacząć myśleć o działalności gospodarczej, a kiedy lepiej zostać na umowach o dzieło. Co zyskujemy i co tracimy.

Dzień dobry wieczór. To chyba moja najdłuższa przerwa od momentu kiedy postawiłem na łamach tego oto bloga pierwszą literę. Wiem, że całkiem spora grupa osób odwiedza mnie regularnie i też zdaję sobie sprawę, że pewnie wielu stałych bywalców przestało mnie odwiedzać, ze względu na nudy jakimi zaczęło wiać na przygodach rysownika. Wydawać by się mogło, że rysownik przestał mieć przygody. Powiem, że to paradoks niebywały, bo to właśnie ilość tych przygód sprawiła, że nie miałem czasu o nich pisać. Największą przygodą, jak się domyślasz po tytule tego wpisu, było to, że rysownik założył firmę.

No i mamy problem.


Każdy z nas chyba to zna. Tą bezsilność wobec kogoś, kto na bezczelnego chce nas wyrolować. Rysownik w dzisiejszych czasach nie ma łatwo. Bycie rysownikiem to nie tylko przyjemność z ilustrowania i rysowania i wykonywania pracy swoich marzeń. To niestety też umowy i multum kwestii prawnych, których trzeba sobie dopilnować. Komiks powyżej jest satyrą przedstawiającą sytuację kiedy to rysownik nie zadbał o umowę, a sytuacja przestała być zabawna.

Nauczyłem się odpoczywać! Zajęło mi to 10 lat.


Nieskromnie mówiąc, uważam się za dość pojętnego człowieka. Zawsze łatwo przyswajałem nową wiedzę, nowe technologie i ogólnie mówiąc, mam parcie na rozwój osobisty. Uważam, że to klucz do przetrwania na wolnym rynku przez długie lata jako artysta - freelancer, czy jak tam kto woli to nazywać. Bycie freelancerem ma swoje wady i zalety, dziesiątki blogerów już o tym pisało, więc nie będę się nad tym rozwodził. Jest jednak jedna rzecz, która doskwierała mi już od dawna i uznałem, że warto się na tym pochylić i podzielić wnioskami z wami. Mianowicie nie potrafiłem wrzucić na luz, innymi słowy, nie potrafiłem odpoczywać. Nawet jadąc nad wodę czy w góry, zabierałem ze sobą pracę w postaci szkicownika. A nuż przyjdzie mi pomysł na ilustracje. To był błąd i zaraz napiszę dlaczego.

Hermetyczna społeczność rysowników i ilustratorów! O co chodzi?


Im głębiej jestem w tej branży, im więcej poznaję osób, nie tylko innych rysowników, ale też klientów, którzy często opowiadają mi przeróżne historie, tym wyraźniejszy widzę obraz naszego środowiska.

Widzę obraz hermetycznej społeczności bardziej i mniej profesjonalnych rysowników i ilustratorów.
Sam nawet nie wiem, czy mogę nazwać to społecznością. Wydaje mi się, że społeczność to jakaś szeroko pojęta wspólnota, której jednostki powinny działać na rzesz wspólnego rozwoju.
A tutaj mam chaotyczne środowisko wielu indywidualności  - osób, twórców, mniej i bardziej zaawansowanych, gdzie każdy sam dla siebie jest samotną wyspą, wyznacznikiem jakości, norm i wiedzy. Nie piszę tu o pasjonatach - ci do pewnego etapu chętnie dzielą się swoją wiedzą. Piszę o osobach zawodowo rysujących i głęboko siedzących w swojej profesji.

Rysunki i projekt graficzny gry karcianej IT Startup

Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie niezwykły człowiek, Mateusz Kupilas. Co mnie od samego początku w nim uderzyło, to merytoryka połączona z pasją. Przyznacie, że to bardzo rzadko występująca w naturze kombinacja.
Dogadaliśmy się dość szybko. Dostałem szczegółowe materiały. Tak szczegółowe, że aż mnie zatkało, jednocześnie wszystko co dostałem nie ingerowało w mój indywidualny proces twórczy. Coś niesamowitego. Miałem wszystko podane jak na tacy i jednocześnie miałem wolną rękę jako rysownik i projektant. Zero "dupowłaztwa", zero roszczeniowych tekstów, nic tylko konkret i uczciwie postawiona sprawa.  Dzisiaj mogę wam pokazać rezultat tej współpracy i gorąco zachęcić do wsparcia projektu na wpieram.to.

Kliknijcie tutaj - Gra karciana IT Startup na wpieram.to

Więcej o całym procesie powstawania gry karcianej napiszę niebawem. Tymczasem w dalszej części artykułu zobaczycie jak wygląda gra od strony rysunkowo - graficznej. Zapraszam.
TOP