Rysuj z natury! Rysuj z wyobraźni! Nie rysuj ze zdjęć!

Do napisania tego artykułu zmotywowały mnie ostatnie dyskusje z użytkownikami grup artystycznych na Facebooku i z czytelnikami mojego bloga. Co niektóre dyskusje były dość burzliwe, inne cechowały się wzajemnym zrozumieniem i spojrzeniem na temat w bardzo podobny sposób. Tak czy inaczej, wnioski z tych dyskusji prowadzą do jednego stwierdzenia. Z praktykowaniem hiperrealizmu trzeba uważać. Zapewne trochę osób już mnie od tej strony zdążyło poznać, dlatego, zarówno wcześniej, jak i teraz nie będę
ukrywał, że jestem przeciwnikiem hiperrealizmu. Uważam ten nurt za stratę czasu. Z drugiej strony, bardzo szanuję umiejętności osób, które opanowały warsztat na takim poziomie, by rysować lub malować hiperrealistycznie. Wiele razy to podkreślałem. Hiperrealizm wymaga bowiem od autora niebywałej wrażliwości i precyzji. Jednakże uważam, podobnie jak wielu innych artystów, że rysunek hiperrealistyczny zabija kreatywność. Przykre to, ale prawdziwe. Dzieje się tak tylko z jednego powodu. Tym powodem są zdjęcia. Innymi słowy - droga na skróty, która prowadzi w niekreatywną próżnię.




Stara szkoła rysowania. 

Klasyczna szkoła rysunku stawia przede wszystkim na:
  1. - Naukę obserwacji, gdzie głównym narzędziem artysty nie jest ołówek czy pędzel, a oko i ręka, dopiero potem narzędzia. 
  2. - Rozwój zmysłu obserwacji, który jest kluczem do sukcesu w każdej dziedzinie sztuk plastycznych.
  3. - Wiedzę teoretyczną zakresu anatomii postaci, perspektywy, teorii koloru, zasad budowania brył i przenoszenia przestrzeni trójwymiarowej na dwuwymiarową płaszczyznę. 
  4. - Szukanie własnych środków wyrazu i ekspresji. 
  5. - Rozwijanie kreatywności i wyobraźni. 
Dzisiaj mam wrażenie, że to wszystko gdzieś przepadło. Nigdzie na grupach nie widzę zapytań typu, jak prawidłowo narysować postać? Tylko czym ją narysować, gdzie to kupić i za ile? A potem już tylko liczy się efekt "wow" i lajki. Myślę, że to właśnie poklask stał się motorem dla wszechobecnej mody na pseudo hiperrealistyczne rysunki. Piszę "pseudo", bo niestety w przypadku 99% prac uderza brak jakichkolwiek podstaw. Autorzy szukają tanich, efektownych zabiegów, kosztem poprawnej bryły, perspektywy czy anatomii.

Gdzie kreatywność? 

Hiperrealizm sam w sobie nie jest zły, o ile świadomie się na niego decydujesz, jednakże jest fatalnym rozwiązaniem na rozpoczęcie przygody z rysowaniem. Niestety, ostatnimi czasy jest to nagminnie wybierana droga przez osoby początkujące. Hiperrealizm zakłada rysowanie ze zdjęć jako punkt wyjścia. Artyści utożsamiający się z tym nurtem z reguły są autorami tych zdjęć, które w naturalny sposób stają się częścią procesu powstawania całości. Idąc dalej, hiperrealizm zakłada zero inwencji twórczej przy perfekcyjnym odwzorowaniu zrobionego wcześniej zdjęcia. Wniosek. Jedynym elementem, w którym można się doszukać pierwiastku artystycznego, jest zdjęcie. Cała reszta to perfekcyjny warsztat, rzemiosło. Trzeba też pamiętać, że hiperrealizm z definicji nie pozostawia miejsca na kreatywność, wykluczając fotografię, która kreatywna może być, ale to tyle. Jeżeli chcesz być rzemieślnikiem, to tak, hiperrealizm jest dla ciebie, ale wpierw opanuj podstawy rysunku, bo to fundament tego rzemiosła.



Dlaczego nie rysować ze zdjęć. 

W rysowaniu, w malowaniu, w rzeźbieniu od wieków chodziło o odwzorowanie natury. Człowiek, obserwując naturę, widzi formy, przestrzeń, perspektywę, kolory. Interpretuje to wszystko na swój niepowtarzalny sposób i przenosi swoje wrażenia na papier, na płótno, lub wykuwa w kamieniu, czy drewnie. Rysując ze zdjęcia, przenosisz obraz z papieru na papier. Omija cię cały proces obserwacji przestrzeni, indywidualnego spojrzenia, samodzielnego skadrowania wybranego przez siebie wycinka świata i oddania tego, co sam widzisz. Rysując ze zdjęcia, kopiujesz jedynie z płaszczyzny na płaszczyznę to, co ktoś zauważył i stwierdził, że warto temu czemuś zrobić zdjęcie. Nie ma tam ciebie, są tylko twoje umiejętności warsztatowe mniejsze lub większe. Cały proces sprowadza się jedynie do ksera.

Kiedy rysować ze zdjęć?

Nie neguję całkowicie rysowania ze zdjęć. W pewnym zakresie oczywiście może to stanowić fajny element pracy nad własnym warsztatem. Podkreślam - "element", a nie bazę. Na pewno ze zdjęć warto rysować w celach zarobkowych, kiedy rzeczywiście chodzi o zarobienie pieniędzy, zrealizowanie zlecenia, a nie o przekaz artystyczny. Gdy pracujemy nad anatomią postaci, a nie dysponujemy żywym modelem. Ogólnie mówiąc, rysować ze zdjęć można w celach warsztatowych w dość wąskim zakresie oraz zarobkowych.


Dlaczego tak ważne jest rysowanie z natury.

Rysowanie z natury rozwinie twój zmysł obserwacji, nauczysz się samodzielnie dostrzegać prawidła, które stanowią o zasadach rysunku. Tylko rysując z natury odnajdziesz potwierdzenie wszelkich teorii i zasad w praktyce i je zrozumiesz. Światła, cienie, bryły, przestrzeń, barwy, wszystkie perspektywy i niezliczona ilość form i tematów do narysowania. Nieskończona ilość zagadnień, czekająca tylko na to, by się z nimi zmierzyć, a co za tym idzie - nieskończona droga rozwoju artystycznego. Tego wszystkiego nie znajdziesz na żadnym zdjęciu. Pomyśl tylko, jak niewiele trzeba, by zacząć rysować z natury, choćby teraz, dokładnie w tym miejscu, w którym siedzisz i to czytasz. Weź szkicownik do ręki i ołówek i narysuj pierwszą rzecz ze swojego otoczenia, którą napotkasz wzrokiem. Gwarantuję, że nie będzie to takie łatwe, jak przerysowanie zdjęcia. By sprostać temu zadaniu, będziesz musiał użyć całej swojej wiedzy o rysowaniu. Jeżeli jesteś osobą, która rysuje tylko i wyłącznie ze zdjęć, może się okazać, że wszedłeś na zupełnie nieznany Ci grunt. Tak czy inaczej, podejmij wyzwanie.




Jak rysować z natury - kilka prostych ćwiczeń, które pomogą Ci rozwinąć zmysł obserwacji.


Większość poradników rysunku, jakie można znaleźć w sieci, jest trochę jak leki bez recepty na grypę, nie leczą przyczyny, tylko starają się usunąć skutki choroby. Tutoriale działają podobnie. Pokażą Ci na zasadzie instrukcji, jak narysować pieska, ale nie nauczą Cię samodzielnie narysować psa w pięćdziesięciu różnych pozach. Takie zadanie wymaga już wielu, wielu ćwiczeń. Musisz pobudzić do działania swój zmysł obserwacji. Rysowanie ze zdjęć nie zmusza Cię do łapania chwili, do bystrości. Zdjęcie jest. Leży i nigdzie się nie wybiera. Nie zmieni się światło i w ogóle nic się nie zmieni. Możesz być leniem, możesz sobie pozwolić na bycie guzdrałą. Lecz w naturze nie ma tak łatwo. W naturze wszystko jest ulotne, trwa niekiedy sekundę, lub dwie i do widzenia. Co zdążyłeś zauważyć? Nic? To niewiele. Ale spokojnie, to się da zmienić tak, żeby przez tych kilka sekund móc zauważać dużo, naprawdę dużo. Trzeba tylko ćwiczyć.
  1. - Zabierz z sobą niewielki szkicownik, może być format A5 - małą przestrzeń łatwiej jest szybko zakomponować. Weź ołówek, tylko jeden - najlepiej automatyczny, byś nie musiał go strugać co chwila i weź też stoper. Udaj się najlepiej w rynek swojego miasta. Znajdź dogodne miejsce. Takie, by mieć dobry widok na otocznie, na ludzi, zwierzęta, architekturę. Włącz stoper i zacznij szkicować. Cała zabawa polega na tym, by na jeden szkic nie poświęcić więcej niż 45 sekund. Choćby nie wiem co, gdy usłyszysz alarm - odłóż ołówek. Nastaw stoper od nowa i rysuj kolejny szkic zupełnie innego obiektu. W godzinę zrobisz prawdopodobnie około czterdziestu szkiców. Zachowuj wszystkie szkice z każdego dnia, najlepiej chowaj je do osobnej koszulki lub teczki i wrzuć karteczkę z datą. Po kilku tygodniach systematycznego treningu nie uwierzysz, jaki zrobiłeś postęp.  
  2. - W domu czy w podróży rysuj własne ręce, nogi, części ubrania... Wszystko to, co na sobie jesteś w stanie dostrzec. Nie poświęcaj na rysunek więcej niż kilka / kilkanaście minut. Takie ćwiczenie nauczy Cię rysować najtrudniejsze części ludzkiego ciała, jakimi są dłonie i stopy i to z dość trudnej perspektywy.
  3. - Geometryzuj formy. Jest to podstawowe ćwiczenie rysunkowe, ale bardzo ważne. Warto do niego co jakiś czas wracać. Wszelkie zauważone przedmioty zakomponuj na płaszczyźnie i zredukuj ich kształt do możliwie najprostszych brył geometrycznych.

Na zakończenie.

Wiem, że wiele osób będzie się czuło żywo dotknięte tym tekstem. Tak jak wspominałem wyżej, mam za sobą sporo dyskusji na tym gruncie i wiele razy spotkałem się z bardzo zaciekłą obroną twierdzenia, że rysowanie ze zdjęć jest najlepszym sposobem na naukę rysunku. Wiem też, że niektórych osób nie przekonam, ale mam cichą nadzieję, że udało mi się kogoś przekonać i zainspirować do klasycznego rozwoju. Zapraszam do dyskusji, jakby ktoś miał jakieś pytania, z chęcią odpowiem w komentarzach.

4 komentarze:

  1. Dziękuję. W głębi wiem doskonale, że masz rację. I korci mnie, by posłuchać i tak też uczynić... Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. popieram i zgadzam się w 100%. sama korzystam ze zdjęć tylko wtedy gdy muszę(np. jak przychodzą do mnie klientnci i proszą o narysowane niemowlaka, lub chcą komuś dać portret jako prezent. Myślę że jest to dzisiaj duży problem nie tylko wśród hobbystów i amatorów rysunku,ale także na uczelniach artystycznych różnego stopnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bez przesady. Rysowanie ze zdjęć nie jest żadnym zabijaniem kreatywności. Jest za to świetnym ćwiczeniem kiedy ktoś chce poznać niuanse anatomii a nie ma akurat modela pod ręką. Zdjęcia są po prostu świetnymi referencjami. Nie tylko w odniesieniu do ludzi, ale też np. do budynków, zwierząt, roślin etc. Co do poznawania technik rysunku, zasad perspektywy, konstrukcji bryl, kompozycji itp. to oczywiście, jest to podstawa. Ale dlaczego zaraz odrzucać w związku z tym hiperrealizm??? Przecież jeśli ktoś potrafi realistycznie oddać rzeczywistość, to nie będzie mieć problemów z narysowaniem czegoś z wyobraźni. W drugą stronę z kolei to już nie zadziała. Bez dobrego warsztatu nie powstanie arcydzieło. Choćby nie wiem jak bardzo się silić na artyzm.
    Zresztą patrząc na historię sztuki, to najlepsi artyści byli najwyższej klasy rzemieślnikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)HEHE - No tak, generalnie powiedziałaś dokładnie to samo co ja napisałem w artykule tylko inaczej. Przecież nie odrzuciłem zdjęć jako jako pomocy w szlifowaniu swojego warsztatu - wyraźnie to napisałem. Nie neguje rysowania realistycznego, neguję hiperrealizm i jego założenia jako podstawę pracy nad warsztatem. Co do wielkich dzieł. Wielkie dzieła są realistyczne i to jest bardzo dobre i nie ma nad tyn nawet co dyskutować, ale wielkie dzieła nie są hiperrealizmem czyli kalką zdjęcia, a to ogromna różnica.
      Także zgadzamy się w całej rozciągłości :)

      Usuń

TOP