Komiks promocyjny, reklamowy, komiks brandingowy - Co to takiego jest?


Długo nosiłem się z zamiarem napisania na ten temat, ale zastawiałem się, czy nie zostanie post taki odczytany jako zbyt bezpośrednia forma autoreklamy. Z drugiej strony, cały blog jest jedną wielką formą autopromocji, więc co mi tam, a jeżeli komuś dzięki temu rozjaśnię mglisty temat, to zawsze dobry uczynek na plus.
A zatem, komiks promocyjny, komiks reklamowy, lub jak kto woli komiks brandingowy, choć to już troszkę co innego.
Czym się różnią? Z czym to się je? Czy warto iść w tą formę reklamy? Jak się za to zabrać? Na te i jeszcze kilka innych pytań znajdziesz odpowiedź w poniższym tekście. Zapraszam.


Sytuacja komiksu w Polsce.

W naszym kraju jeszcze raczkujemy, nie tylko z komiksem jako formą reklamy i promocji marki, ale ogólnie z komiksem jako formą rozrywki. Co nie znaczy, że jest to wina małej ilości odbiorców. Przeciwnie, Polacy chętnie patrzą na komiksy i chętnie je oglądają. Ale paradoksalnie mało osób jest zdecydowanych wyciągnąć pieniądze z portfela i zapłacić za kilkadziesiąt stron opowieści graficznej około 30 - 40 zł, bo takie u nas są ceny komiksów ze średniej półki. Jeżeli chcielibyśmy uraczyć się czymś lepiej wydanym, a może bardziej obszernym wtedy trzeba wyciągnąć z konta często ponad 100 zł i więcej. Dla wielu osób jest to próg - i finansowy i psychologiczny.
Kolejną barierą jest prestiż społeczny danego hobby czy zainteresowania. Ogółem rzecz biorąc, czytelnictwo książek jest rodzajem hobby, którym spokojnie możemy się chwalić i liczyć na głosy aprobaty i podziwu dla naszego zamiłowania do książek, mniejsza już o gatunek. Po prostu - szanujemy ludzi czytających. Ale co pomyśli przeciętny Kowalski jadący tramwajem o 40-letnim mężczyźnie siedzącym obok z komiksem w ręku? Pisać raczej nie muszę. I też nie muszę pisać, co by pomyślał, gdyby ten sam 40-letni facet trzymał książkę w ręku. Przeciętny Polak ma zakodowane, że komiks jest rozrywką przeznaczoną wyłącznie dla dzieci, ewentualnie dla młodzieży.
Inaczej cała sprawa się ma, gdy Kowalski widzi komiks na swojej tablicy na Facebooku i zaintrygowany, mimowolnie przeczyta kilka kadrów z chmurkami. Komiks na niego działa. Jest, można powiedzieć, podświadomym owocem zakazanym. Nikt nie widzi, więc mogę przeczytać.
W tym właśnie miejscu możemy wyciągnąć prosty wniosek, że jak komiks działa, to i dociera. A co ma robić dobra reklama? Docierać i działać.

Komiks jako forma promocji marki.

Pionierami w tej branży są, oczywiście, zjadacze hamburgerów zza oceanu. W Stanach Zjednoczonych - bo rzecz jasna o nich mowa, komiks jest fundamentem popkultury oraz gigantycznym i chłonnym przemysłem, który już dawno zdążył przeniknąć wszystkie warstwy społeczne i niezliczone branże. U nas rynek nawet w jednym procencie nie jest tak przesiąknięty komiksem. Mamy gigantyczne pole do popisu, ogromne narzędzie, które leży i aż się prosi, by z niego korzystać. Jednym problemem jest ogólny brak świadomości przedsiębiorców o tym, że w ogóle można, i o tym, jaką ogromną moc posiada taka forma reklamy.

Grupa docelowa - komiks nie tylko dla dzieci.

Pomyślmy. Dzisiejsze pokolenie najbardziej dynamicznych konsumentów to osoby w wieku między trzydziestym, a czterdziestym piątym rokiem życia. To zapewne wie każdy zainteresowany marketingiem, ale nie każdy pomyślał o tym, że są to osoby wychowane na komiksach. Osoby, które spędziły dzieciństwo na kolekcjonowaniu i czytaniu komiksów, ponieważ w tamtych czasach była to jedna z najatrakcyjniejszych form rozrywki.
Właśnie z tego powodu komiks w naszym społeczeństwie jest traktowany jako coś infantylnego, coś co nie przystoi dorosłemu człowiekowi, ale też dzięki temu pozostał niesamowity sentyment do rysunkowych kadrów z chmurkami. Ta sama niechęć dorosłych do komiksów daje komiksom tak wielką siłę oddziaływania jako forma komunikatu reklamowego.
Rodzic, widząc reklamę w postaci komiksu, sam mimowolnie na nią zareaguje choćby ze względu na swój głęboko zakorzeniony pociąg do tej formy graficznej. Co więcej, podsunie komiks swojemu dziecku, uważając to za właściwe w odniesieniu do wieku swojej pociechy.
Zatem spektrum grupy docelowej mamy gigantyczne, co sprawia, że komiks jako reklama sprawdzi się w przypadku niemal każdego produktu.

Przykład komiksu brandingowego na rodzimym rynku.

Raczkujemy pod kątem komiksów, ale pierwsze kroki z komiksem jako formą reklamy zostały już w Polsce postawione i to z niemałym sukcesem. Dobrym przykładem będzie komiks brandingowy na potrzeby kampanii reklamowej firmy E.Wedel.


Czy warto iść w tą formę reklamy?

Pewnie, że warto, ale należy mieć na uwadze wysoki standard wykonania i profesjonalne podejście wykonawcy do tematu komiksu reklamowego. Komiks jest formą, która ma wielką moc oddziaływania. W momencie, gdy rysunki i scenariusz komiksu będą niskiej jakości i zostaną wypuszczone na rynek, mogą wyrządzić więcej złego niż dobrego.

Jaka jest różnica między komiksem reklamowym a brandingowym? 

Komiks reklamowy ma za zadanie opowiedzieć historię związaną bezpośrednio z danym produktem i zachęcić konsumenta do nabycia owego produktu.

Komiks brandingowy traktuje zagadnienie z innej strony. Nie jest wycelowany w konkretny produkt, a w szeroko pojęty wizerunek całej marki. Na potrzeby komiksu brandingowego często projektujemy cały szereg rozpoznawalnych postaci, które w dalszych epizodach komiksu będą stanowiły pewien klucz wizualny. Najważniejszą postacią zawsze jest tak zwana postać brand-hero. Brand-hero powinien uosabiać wszystko to, co chcemy powiedzieć o marce, co nie oznacza, że musi być to podane w sposób prostolinijny i oczywisty.

Scenariusz

Na temat rozmów z klientami o scenariuszach mógłbym napisać niechudą książkę. O ile w same rysunki klienci mało kiedy ingerują, twierdząc, że o rysowaniu nie mają zielonego pojęcia, to w przypadku scenariuszy okazuje się, że znaczna część Polaków to samorodne talenty.
Częstym pytaniem jest pytanie dotyczące ceny strony komiksu reklamowego bez scenariusza. A kiedy pytam klienta, czy jest w posiadaniu profesjonalnie napisanego scenariusza, pada odpowiedź, że jeszcze nie, ale wieczorem siądzie z dzieciakami i napisze.
Wiele razy słyszałem coś takiego i powiem szczerze, że sam uważam, że już powinienem się na to uodpornić. Ale się nie da.
Słysząc takie słowa naprawdę ciężko zachować równowagę emocjonalną i profesjonalne zachowanie.
Zazwyczaj staram się czym prędzej skończyć rozmowę i zapomnieć o całej sprawie. Na litość boską, jak daleko można posunąć się w ignorancji?
Scenariusz do komiksu reklamowego to arcytrudna sprawa. Musi zawierać na bardzo niewielkiej przestrzeni ( z reguły komiksy brandingowe nie są długie) gigantyczną ilość emocji, treściwy komunikat reklamowy i absorbującą historię. Komiks posiada swoistą linię czasu, środki komunikacji, które występują tylko w komiksach i nigdzie indziej. Scenarzysta musi wiedzieć, co rysownik jest w stanie narysować, a czego nie da się narysować. Jak rozłożyć akcję na kadrach tak, by ta była maksymalnie czytelna i atrakcyjna. Przeciętny Kowalski nie ma o tym zielonego pojęcia, tylko ciężko ten stan rzeczy Kowalskiemu wytłumaczyć. Scenariusz to podstawa. Fundament, bez którego rysunki nawet na najwyższym poziomie będą tylko stosem nic albo niewiele wartych obrazków. 

Ile to kosztuje?

Po co owijać w bawełnę i gadać, że każdy projekt to indywidualna wycena, bla bla bla. Oczywiście tak jest, że każdy projekt jest inny i jest indywidualnie wyceniany. Są jednak średnie stawki, które funkcjonują na rynku profesjonalnym i zawsze, mam wrażenie, jest to jakimś tematem tabu, którego się wszyscy boją, zarówno twórcy, jak i klienci.

I tak średnie stawki za stronę komiksu ze scenariuszem to widełki między 400 - 800 zł netto. Wiadomo, że znajdą się tacy, którzy policzą taniej i też tacy, których ceny są znacznie, znacznie wyższe. Tyle, że w tej branży nie da się oszukać, tu na pierwszy rzut oka widać, co się dostaje, czy kaszankę, czy kawior. Nie ma się co spodziewać, że komiks narysowany w cenie 100 zł za stronę ze scenariuszem będzie reklamowym hitem.

Serdecznie zachęcam do dyskusji na ten temat i propagowania tej formy reklamy. Rysownikom i wielu zdolnym scenarzystom będzie żyło się lepiej, a otaczające nas reklamy staną się ciekawsze i bardziej atrakcyjne.

Bay!
PawelBlonski.pl

1 komentarz:

  1. "Ale co pomyśli przeciętny Kowalski jadący tramwajem o 40-letnim mężczyźnie siedzącym obok z komiksem w ręku? Pisać raczej nie muszę. I też nie muszę pisać, co by pomyślał, gdyby ten sam 40-letni facet trzymał książkę w ręku. Przeciętny Polak ma zakodowane, że komiks jest rozrywką przeznaczoną wyłącznie dla dzieci, ewentualnie dla młodzieży."

    Bardzo trafne spostrzeżenie. Komiks wciąż pozostaje niedoceniony i mylnie kojarzony w Polsce. Co gorsza, wystarczy wejść do księgarni - zwłaszcza tych mniejszych, i zapytać ekspedientkę o komiksy. Zawsze spotykam się z taką samą reakcją sprzedawczyni, której zwykle towarzyszy zmieszana mina i wybałuszone oczy: "Komiksy? A to tam chyba jakieś leżą na dziale dziecięcym...".

    A tak poza tym, również coraz częściej spotykam się w swoim mieście z reklamą w postaci komiksu i muszę przyznać, zawsze przyciąga ona wzrok nawet tych "komiksowych mugoli". Genialny artykuł - wielkie dzięki za niego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

TOP